Upadek FSSPX

Przedstawiamy poniżej historię kapitulacji przełożonych FSSPX wobec posoborowej hierarchii oraz ich biegu w stronę posoborowej przepaści. Historia ta pokazuje, zwłaszcza w obliczu pontyfikatu bergogliańskiego, jak jasno widział i oceniał sytuację Arcybiskup Marcel Lefebvre.

Katolicki Ruch Oporu kontynuuje walkę Arcybiskupa Marcela Lefebvre w obronie Wiary, dlatego nie godzi się na kompromis z wrogami Krzyża Świętego, którzy zdetronizowali Naszego Pana Jezusa Chrystusa i zdecydowanie sprzeciwia się „pojednaniu” Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X z zaślepionym modernizmem Rzymem.

A kiedy nas pytają, kiedy dojdzie do naszego pojednania z Rzymem, moja odpowiedź jest prosta: „Kiedy Rzym z powrotem wyniesie na tron Naszego Pana Jezusa Chrystusa”. Nie możemy być jednej myśli z tymi, którzy zdetronizowali Naszego Pana Jezusa Chrystusa. W dniu, kiedy oni uznają Naszego Pana jako Króla ludów i narodów, to nie my będziemy tymi, do których oni powrócą, tylko Kościół katolicki, w którym my zostaniemy.

Kazanie Arcybiskupa Marcel Lefebvre wygłoszone w dniu 8 grudnia 1988 we Flavigny-sur-Ozerain


Historia Groupe de Rèflexion Entre Catholiques (Grupy Refleksji Między Katolikami)


Komentarz Eleison nr CCXCIV (294)

2 marca 2013

GREC – I

Nieco ponad rok temu we Francji została opublikowana mała, około 150-stronicowa książka, która powinna stać się źródłem wstydu dla przywódców pewnego Bractwa, ponieważ pokazuje ona, że ich dążenia do jedności z Neo-Kościołem sięgają wiele lat wstecz, przynajmniej do lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Jeśli są oni dumni z tego, co robili, to oczywiście nie odczują żadnego wstydu, ale skoro od wielu lat maskowali swoje działania, to niech przynajmniej zostaną otworzone oczy czytelników tej małej książki.

Książka pt. „Dla koniecznego pojednania” napisana została przez kapłana Neo-Kościoła, ks. Michała Lelonga, niewątpliwie dlatego, że nie ukrywa on swojej dumy z przewodniej roli, jaką odgrywa w próbie doprowadzenia przez GREC do „koniecznego pojednania” Soboru Watykańskiego II z Tradycją, czy też rzymskiej hierarchii z Bractwem Św. Piusa X. Wyświęcony w 1948 i głęboko zaangażowany w działalność międzyreligijną już przed Soborem Watykańskim II, przyjął „z radością i nadzieją” (czy to nie brzmi znajomo, jak soborowa konstytucja Gaudium et spes?) Sobór, który dążył do dostosowania Kościoła do czasów nowoczesnych. Jednym ze świeckich współpracowników w jego pracy był nieprzeciętny francuski dyplomata i wysoki urzędnik państwowy Gilbert Pérol, ambasador Francji przy Stolicy Apostolskiej od 1988 do 1992 roku.

Jako zawodowy dyplomata i praktykujący katolik, Pérol głęboko wierzył w możliwość pojednania prawdziwie katolickiego FSSPX z pozornie katolickim Watykanem. Jak mogło dojść do starcia pomiędzy nimi? Przecież obie strony są katolickie! To starcie nie było racjonalne. Dlatego w 1995 roku nakreślił rozwiązanie w krótkim tekście, który stał się niczym statut powstałej następnie grupy określanej mianem GREC, czyli paryskiego think tanku dla katolików, nazwanego od pierwszych liter jego nazwy: Groupe de Rèflexion Entre Catholiques (Grupa Refleksji Między Katolikami). Tekst Pérola zasługuje na chwilę uwagi, ponieważ wyraża niepokój milionów katolików rozdartych od lat 1960 między Soborem a Tradycją.

Nie będąc teologiem, stwierdził on, iż w jego ocenie obecna sytuacja Kościoła i świata wymaga, by problem podziałów wśród katolików po Soborze „był wyrażony zupełnie innymi słowami”. Jak na dyplomatę przystało wskazał jako rozwiązanie, że z jednej strony Rzym powinien przyznać, iż bardzo źle traktował trydencki ryt Mszy i zawiesić ekskomuniki z 1988 roku, a drugiej strony FSSPX nie może całkowicie odrzucać Soboru i musi uznać, że Rzym dalej jest najwyższą władzą w Kościele.

Innymi słowy, jako dyplomata Pérol zaproponował, że gdyby tylko każda strona dokonała małych wzajemnych ustępstw, wówczas można by zażegnać konflikt między Soborem a Tradycją i wszyscy katolicy mogliby znowu żyć długo i szczęśliwie. W ten bowiem sposób zarówno on, jak i miliony innych katolików nie musieliby już stawać wobec konieczności dokonania wyboru między opuszczeniem Rzymu ze względu na wierność Tradycji albo porzuceniem Tradycji ze względu na posłuszeństwo wobec Rzymu. Pięknie! Wrócilibyśmy do strefy komfortu z lat pięćdziesiątych XX wieku! Ale przecież te czasy minęły i to minęły na zawsze. Gdzie jest więc błąd w jego myśleniu?

Już na samym początku Pérol stwierdził, że nie jest teologiem. Owszem, nie był on profesjonalnym teologiem, ale każdy katolik musi być swoistym teologiem-amatorem, czy też mówiąc wprost musi znać swój katechizm, ponieważ tylko w świetle jego nauki może osądzać kwestie dotyczące Wiary. Ostrzeżenie Naszego Pana, by strzec się wilków przebranych w owcze skóry (Mt 7, 15-20) nie było skierowane tylko do zawodowych teologów! Zrezygnowanie przez Pérola z „teologii” na rzecz dyplomacji jest kolejnym przykładem niezdolności nowoczesnego człowieka do pojęcia znaczenia doktryny. Ta niezdolność jest dla nas najważniejszą lekcją do wyciągnięcia z książki o GREC.

Kyrie eleison.


Komentarz Eleison nr CCXCV (295)

9 marca 2013

GREC – II

Zanim wrócimy do historii GREC, czyli paryskiej grupy świeckich i duchownych spotykających się począwszy od końca lat dziewięćdziesiątych XX wieku w celu poszukiwania pojednania między Soborem Watykańskim II a Tradycją katolicką, musimy zwrócić uwagę na fundament postawy członków GREC. Przyszłość Kościoła zależy bowiem od tych katolików, którzy zrozumieją błąd GREC, tj. to, że współczesne umysły tracą zdolność pojmowania prawdy. Aby zilustrować tę postawę, przyjrzyjmy się czterem cytatom wybranym losowo z wielu, ale typowym dla książki „Dla koniecznego pojednania” ks. Michała Lelonga, jednego z założycieli GREC. Dwa pierwsze odnaleźć można w liście, który napisał do papieża w lipcu 2008 roku:

„My także pragniemy, aby ekskomuniki (czterech biskupów FSSPX w 1988) zostały zniesione i aby FSSPX z powrotem odnalazło swoje miejsce w Kościele, któremu może tak wiele dać. Dlatego prosimy władze FSSPX o zaprzestanie formułowania polemicznych stwierdzeń i artykułów krytycznych wobec Stolicy Apostolskiej.” Komentarz: czy właśnie to nie nastąpiło w ciągu ostatnich 10 lat? A jeśli polemiczność jest taka zła, dlaczego tak znaczna liczna Ojców Kościoła – a także Arcybiskup Lefebvre – byli tak polemiczni? Polemika byłaby tylko wtedy zła, jeśli niszczyłaby dobrą jedność. A dobroć jedności zależy od tego, wokół czego jednoczy.

„Uważamy, że w naszym społeczeństwie, tak kuszonym przez materializm, obojętność i podziały, w odpowiedzi na Waszą prośbę, Ojcze święty, wszyscy katolicy muszą się razem starać być wiernymi wezwaniu Chrystusa: «Bądźcie zjednoczeni, aby świat uwierzył ».” Komentarz: ale „zjednoczeni” wokół czego? Wokół prawdy katolickiej, czy też wokół kłamstwa, że można pogodzić katolicką prawdę z Soborem Watykańskim II? Pierwszorzędnym i zasadniczym wskaźnikiem dla katolickiej jedności jest to, gdzie można znaleźć katolicką prawdę. Ale GREC pozostawia kwestie prawdy „teologom”. Czy zatem nie-teologowie mogą być zbawieni przez kłamstwa!?

Ten list ks. Lelonga został tak dobrze przyjęty przez Benedykta XVI, że przywódcy i sympatycy GREC napisali do niego ponownie kilka miesięcy później. Oto dwa kolejne cytaty z drugiego listu do papieża:

„Z pewnością byliśmy zasmuceni, że niedawne propozycje Stolicy Apostolskiej nie zostały przyjęte przez władze FSSPX, ale wiemy, że zagojenie ran wśród katolików zawsze wymaga hojności i cierpliwości, aby przywrócić zaufanie po obu stronach i umożliwić pojednanie.” Komentarz: czy rany mają być zawsze tylko leczone, a nigdy nie zadawane? Czyż Nasz Pan nie użył dwa razy bicza, by chłostać plecy przekupniów w świątyni? Istnieje jeden Bóg, którego czci należy bronić ponad wszystko. Z kolei ludzie mogą być do tego stopnia niegodziwi, że nie zrozumieją niczego innego poza batem, czy to fizycznym, czy słownym.

„Jesteśmy przekonani, że zniesienie ekskomunik rozpoczęłoby nieodparty proces przybliżania się, mający na celu porozumienie między Stolicą Apostolską i FSSPX, albo przynajmniej porozumienie z dużą częścią kapłanów i wiernych FSSPX.” Komentarz: zaiste, przyjazne kontakty między Rzymem a FSSPX rozpoczęły taki proces w styczniu 2009 i tylko wybuch wewnątrz FSSPX najstraszniejszej herezji współczesnych czasów – „antysemityzmu” – zastopował ten proces. Ale albo pojednanie z Soborem Watykańskim II nie jest dla katolików problemem, albo należy powiedzieć, że ów wybuch był opatrznościowy, ponieważ przerwał również, przynajmniej na chwilę, fałszywe pojednanie.

Podsumowując, GREC, podobnie jak miliony nowoczesnych katolików ponad wszystko poszukuje jedności, bezkrytyczności, pojednania, porozumienia itd. Ale gdzie jest Bóg prawdy pośród tych wszystkich słodkich sentymentów? Czy jest On figurką z cukru, która błogosławi kłamstwom wszystkich ludzi, póki wszyscy kłamią jednogłośnie?

Kyrie eleison.


Komentarz Eleison nr CCXCIX (299)

6 kwietnia 2013

GREC – III

Pragnąc postawić się na miejscu Boga, współczesny człowiek pragnie zastąpić Boży porządek świata swoim własnym. Ale Boży porządek jest rzeczywisty, poza ludzkim umysłem i niezależny od niego. Dlatego współczesny człowiek odrywa swój umysł od tej rzeczywistości i wybiera z niej tylko te części, które pragnie włączyć w swoją fantazję. Oto zaś najwyższy porządek Bożego stworzenia najlepiej wyrażony jest w doktrynie Jego Kościoła. Z kolei wszyscy duchowni i świeccy znajdujący się dzisiaj pod wpływem tego wszystkiego, co „normalne” w otaczającym ich świecie, cierpią z powodu głębokiego odrzucenia albo niezrozumienia istoty i konieczności doktryny.

Jest to fundamentalny problem GREC, co przedstawiono w dwóch wcześniejszych wydaniach Komentarzy Eleison (nr 294 i 295). Groupe de Réflexion Entre Catholiques została założona w 1997 na paryskich salonach, aby promować przyjazne spotkania i rozmowy między katolikami Tradycji a katolikami oficjalnego Kościoła, w celu stworzenia klimatu wzajemnego zaufania i szacunku, co ułatwiłoby pojednanie między nimi i zakończenie ich niepotrzebnego poróżnienia. Jednak taki cel kompletnie pomija znaczenie doktryny. Nie musi to być działanie umyślne, tylko Pan Bóg to osądzi. Jednak bez względu na to, co mogą myśleć najgłupsi ludzie, doktryny – podobnie jak rzeczywistości  nie da się ot tak odsunąć na bok.

W swej książce o GREC pt. „Dla koniecznego pojednania” ks. Michał Lelong opowiada o tym, jak dwóch kapłanów Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X i sam Przełożony Generalny „mieli decydujący wkład w tworzenie i działanie GREC”. Zanim jeszcze został utworzony, ks. Emmanuel du Chalard przyjaźnie przyjął w przeoracie Bractwa ks. Lelonga i „w następnych latach nigdy nie przestał wspierać GREC dyskretnie i z uwagą.” Przy tworzeniu GREC ks. Alain Lorans, wówczas rektor paryskiego Instytutu FSSPX, a przy tym duchowny wywierający z Paryża po dziś dzień decydujący wpływ na wydawnictwa FSSPX, podjął inicjatywę „dialogu między katolikami” i bardzo szybko otrzymał od Przełożonego Generalnego Bractwa w Szwajcarii zgodę na branie udziału w spotkaniach GREC. Od tamtej pory ks. Lorans odgrywał wiodącą rolę we wszystkich jego działaniach.

Te działania na początku miały charakter prywatny i podejmowane były na małą skalę. W maju 2000 roku miało miejsce pierwsze publiczne spotkanie GREC, do którego zorganizowania przyczynił się znacząco ks. Lorans, a na którym obecnych było 150 osób. Spotkania stawały się coraz częstsze, a uczestniczyli w nich księża FSSPX. Konsultowano się regularnie z władzami Kościoła na najwyższych szczeblach i o wszystkim je informowano. Ks. Lorans ze swej strony umożliwił „kontakt pełen pogłębiającego się zaufania” i przyjaznej wymiany zdań z Przełożonym Generalnym FSSPX. Od 2004 spotkania GREC były coraz szerzej otwierane dla publiczności, a we wrześniu tamtego roku założona została „grupa teologiczna” z udziałem ks. Loransa i innego księdza FSSPX oraz teologa z Rzymu, z których obaj później mieli brać udział w dyskusjach doktrynalnych między Rzymem a Bractwem w latach 2009-2011. GREC mogło słusznie widzieć w tych dyskusjach realizację swych najgłębszych nadziei – wreszcie teologowie spotykali się w klimacie, do którego stworzenia „dla koniecznego pojednania” GREC zrobiło tak wiele.

Dzięki Bogu dyskusje zwróciły doktrynie należne jej pierwszeństwo. Wykazały one, że między katolicką a soborową doktryną jest przepaść nie do pokonania. Ale czy sposób myślenia GREC zniknął wówczas z Bractwa? Wręcz przeciwnie! Dom Generalny FSSPX z dnia na dzień odszedł od zasady: „Nie poszukujemy praktycznego porozumienia bez doktrynalnego porozumienia” i zaczął realizować zasadę: „Nie może być doktrynalnego porozumienia, więc poszukujemy praktycznego porozumienia”! Niestety wiosenne protesty z ubiegłego roku zostały stłumione i zagłuszone przez lipcową Kapitułę Generalną, zaś pęd Domu Generalnego w stronę praktycznego porozumienia w zasadzie nie został zahamowany.

Wspomożenie nasze w imieniu Pana, a w szczególności w Poświęceniu Rosji Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny. Nigdzie indziej.

Kyrie eleison.


Najniebezpieczniejszym wirusem naszych czasów jest wirus liberalnego katolicyzmu.


Pope-Fellay

Deklaracja doktrynalna biskupa Bernarda Fellay z 2012 roku

przesłana Prefektowi Kongregacji Nauki Wiary kardynałowi Williamowi Levadzie 

I  Przyrzekamy być zawsze wierni wobec Kościoła katolickiego i rzymskiego Papieża, jego najwyższego Pasterza, Wikariusza Chrystusa, następcy Piotra i głowy Kolegium Biskupów.

II  Oświadczamy, że przyjmujemy nauczanie Magisterium Kościoła w dziedzinie wiary i moralności, przyznając każdemu doktrynalnemu twierdzeniu wymagany stopień przylgnięcia, według nauczania zawartego w nr 25 Konstytucji dogmatycznej Lumen gentium Soboru Watykańskiego II1.

III  W szczególności:

1. Oświadczamy, że przyjmujemy nauczanie dotyczące rzymskiego Papieża i Kolegium Biskupów, z jego głową, Papieżem, wyrażone przez Konstytucję dogmatyczną Pastor æternus Soboru Watykańskiego I i przez Konstytucję dogmatyczną Lumen gentium Soboru Watykańskiego II, rozdział 3 (De constitutione hierarchica Ecclesiæ et in specie de episcopatu), wyjaśnione i interpretowane przez Nota explicativa prævia tego samego rozdziału.

2. Uznajemy autorytet Magisterium, któremu jako jedynemu powierzone jest zadanie autentycznej interpretacji Słowa Bożego pisanego czy przekazanego2 w wierności Tradycji, pamiętając, że „Następcom Piotra został obiecany Duch Święty nie po to, aby oni przez Jego objawienie głosili jakąś nową naukę, ale aby z Jego asystencją święcie zachowywali i wiernie objaśniali przekazane przez Apostołów Objawienie, względnie spuściznę wiary”3.

3. Tradycja jest żywym przekazem Objawienia „usque ad nos”4 i Kościół w swoim nauczaniu, w swym życiu i w swoim kulcie, uwiecznia i przekazuje wszystkim pokoleniom to, czym jest i wszystko to, w co wierzy. Tradycja rozwija się w Kościele z asystencją Ducha Świętego5, nie jako nowość sprzeczna6, ale przez lepsze rozumienie depositum fidei7.

4. Cała Tradycja wiary katolickiej musi być kryterium i przewodnikiem w rozumieniu nauczania Soboru Watykańskiego II, który z kolei rzuca światło – to znaczy pogłębia i następnie lepiej wyjaśnia – pewne aspekty życia i doktryny Kościołaimplicite obecne w nim lub jeszcze nie sformułowane pojęciowo8.

5. Twierdzenia Soboru Watykańskiego II i późniejszego Magisterium papieskiego dotyczące stosunków między Kościołem katolickim a niekatolickimi wyznaniami chrześcijańskimi, jak również społecznego obowiązku religii i prawa do wolności religijnej, których sformułowanie trudne jest do pogodzenia z wcześniejszym doktrynalnymi twierdzeniami Magisterium, muszą być rozumiane w świetle całej i niezerwanej Tradycji, w sposób spójny z prawdami wcześniej nauczanymi przez Magisterium Kościoła, bez akceptowania żadnej interpretacji tych twierdzeń, która mogłaby wykładać doktrynę katolicką jako przeciwieństwo albo zerwanie z Tradycją i tym Magisterium.

6. Z tego powodu, uzasadnione jest popieranie za pomocą słusznej dyskusji naukę i teologiczne wyjaśnienie wyrażeń i sformułowań Soboru Watykańskiego II i późniejszego Magisterium, w przypadku, gdy wydają się być nie do pogodzenia z wcześniejszym Magisterium Kościoła9.

7. Oświadczamy, że uznajemy ważność ofiary Mszy i Sakramentów odprawianych z intencją robienia tego, co Kościół robi według rytów określonych w typicznych edycjach Mszału rzymskiego i Rytuału Sakramentów prawowicie promulgowanych przez papieży Pawła VI i Jana Pawła II.

8. Zachowując kryteria wymienione wyżej (III, 5), jak również kanon 21 Kodeksu, przyrzekamy zachowywać powszechną dyscyplinę Kościoła i prawa kościelne, w szczególności te, które są zawarte w Kodeksie Prawa Kanonicznego promulgowanym przez papieża Jana Pawła II (1983) i w Kodeksie Prawa Kanonicznego Kościołów wschodnich promulgowanym przez tego samego Papieża (1990), z wyjątkiem dyscypliny mającej być udzielonej Bractwu Kapłańskiemu Świętego Piusa X za pośrednictwem prawa partykularnego.

Przypisy:

1. Cf. również nową formułę Wyznania wiary i Przysięgi wierności, aby przyjąć urząd wypełniany w imieniu Kościoła, 1989; cf. CIC kanony 749, 750 1 i 2, 752, CCKW kanony 597, 598 1 i 2, 599.

2. Cf. Pius XII, encyklika Humani generis.

3. Vaticanum I, Konstytucja dogmatyczna Pastor aeternus, Dz. 3070.

4. Sobór Trydencki, Dz. 1501: „Wszelka prawda zbawienna i wszelka zasada moralna (Mat. XVI, 15) jest zawarta w księgach napisanych i w tradycjach niepisanych, które, otrzymane przez Apostołów z ust samego Chrystusa albo przekazane jak z ręki do ręki przez Apostołów pod natchnieniem Ducha Świętego, dotarły aż do nas.”

5. Cf. Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna Dei Verbum, 8 i 9, Denz. 4209-4210.

6. Vaticanum I, Konstytucja dogmatyczna Dei Filius, Dz. 3020: „Dlatego należy nieprzerwanie zachowywać takie znaczenie świętych dogmatów, jakie już raz określiła święta Matka Kościół, a od tego znaczenia nigdy nie można odejść pod pozorem lub w imię lepszego zrozumienia. Niech więc wzrasta i na różne sposoby mocno się rozwija rozumienie, wiedza oraz mądrość wszystkich razem i każdego z osobna, zarówno poszczególnych łudzi, jak i całego Kościoła, ze wszystkich pokoleń i wieków, ale tylko w swoim rodzaju, to znaczy w tej samej nauce, w tym samym znaczeniu i w tym samym sformułowaniu (św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium, 28).”

7. Vaticanum I, Konstytucja dogmatyczna Dei Filius, Dz. 3011; Przysięga antymodernistyczna, nr 4; Pius XII, Encyklika Humani generis, Dz. 3886; Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna Dei Verbum, 10, Dz. 4213.

8. Jak na przykład nauka sakramentalnego charakteru episkopatu w Lumen gentium, nr 21.

9. Znajdujemy podobną sytuację w historii z Dekretem dla Ormian Soboru Florenckiego, gdzie przekazanie instrumentów jest określone jako materia sakramentu święceń. Jednakże teologowie w sposób prawowity dyskutowali, nawet po tym dekrecie, na temat ścisłości takiego twierdzenia; w końcu kwestia została rozwiązana w inny sposób przez papieża Piusa XII.


lefebvre-four-sspx-bishops

List trzech biskupów FSSPX do Rady Generalnej FSSPX z 7 kwietnia 2012 roku

Przełożony Generalny,
Księże Pierwszy Asystencie,
Księże Drugi Asystencie,

Jak wiele osób wie, od kilku miesięcy Rada Generalna FSSPX, po tym, jak dyskusje doktrynalne z lat 2009-2011 udowodniły, że porozumienie doktrynalne z obecnym Rzymem jest niemożliwe, poważnie rozważa rzymskie propozycje zawarcia porozumienia praktycznego. Poprzez niniejszy list trzej biskupi FSSPX, którzy nie są członkami Rady Generalnej, pragną jej zakomunikować, z pełnym szacunkiem, który się jej należy, jednomyślność ich formalnego sprzeciwu wobec jakiegokolwiek takiego porozumienia.

Oczywiście po obu stronach obecnego podziału między Kościołem soborowym a FSSPX wielu pragnie, by przywrócić katolicką jedność. Chwała wszystkim tym ludziom. Ale rzeczywistość, która nad wszystkim dominuje i której wszystkie te szczere pragnienia winny ustąpić, jest taka, że od Soboru Watykańskiego II oficjalni hierarchowie Kościoła oddzielili się od Katolickiej Prawdy i dzisiaj okazują się równie mocno jak dotychczas, zdecydowani zachowywać dalej wierność soborowej doktrynie i praktyce. Rzymskie dyskusje, „preambuła doktrynalna” i Asyż III są tego jawnymi przykładami.

Problemy wynikające dla katolików z Soboru Watykańskiego II są głębokie. W wykładzie, który wydaje się być ostatnim testamentem doktrynalnym Arcybiskupa Lefebvre’a, wygłoszonym kapłanom jego Bractwa pół roku przez jego śmiercią, po tym, jak pokrótce strescił historię katolicyzmu liberalnego zrodzonego z Rewolucji Francuskiej, przypomniał, że papieże zawsze walczyli przeciwko próbie pogodzenia Kościoła ze światem nowoczesnym i oświadczył, że walka Bractwa przeciwko Soborowi Watykańskiemu II jest dokładnie tą samą walką. Zakończył:

„Im dokładniej analizuje się dokumenty Soboru Watykańskiego II i ich interpretację przez hierarchów Kościoła, tym bardziej staje się jasne, że nie chodzi ani o powierzchowne błędy, ani jakieś poszczególne błędy, jak ekumenizm, wolność religijna, kolegializm, ale raczej o całkowite zepsucie umysłu, o całkiem nową filozofię opartą na subiektywiźmie… To bardzo poważne! Całkowite zepsucie!… To naprawdę przerażające.”

Czy myśl Benedykta XVI jest pod tym względem lepsza niż myśl Jana Pawła II? Wystarczy przeczytać studium jednego z nas pt. „Wiara zagrożona przez rozum: hemeneutyka Benedykta XVI„, aby zdać sobie sprawę, że myśl obecnego papieża jest równie naznaczona subiektywizmem. Jest to w całości subiektywna fantazja człowieka zamiast obiektywnej rzeczywistości Boga. Jest to kompletne podporządkowanie religii katolickiej współczesnemu światu. Jak można myśleć, że porozumienie praktyczne mogłoby rozwiązać taki problem?

Jednak, ktoś mógłby powiedzieć, Benedykt XVI jest naprawdę życzliwy wobec Bractwa i jego nauczania. Jako subiektywista, może rzeczywiście taki być, ponieważ subiektywistyczni liberałowie mogą tolerować nawet prawdę, ale nie wtedy, gdy ktoś odmawia tolerowania błędu. Przyjąłby nas w ramach pluralizmu relatywistycznego i dialektycznego, pod warunkiem, że zostaniemy w „pełnej komunii” z hierarchią i wobec innych „rzeczywistości eklezjalnych”. Oto dlaczego władze rzymskie mogłyby wprawdzie tolerować to, że Bractwo kontynuuje nauczanie doktryny katolickiej, ale absolutnie nie zniosłyby tego, żeby potępiało doktrynę soborową. Oto dlaczego nawet czysto praktyczne porozumienie doprowadziłoby z pewnością do stopniowego uciszania po stronie Bractwa wszelkiej krytyki Soboru i nowej Mszy. Przestając walczyć z tymi najważniejszymi ze wszystkich zwycięstwami Rewolucji, biedne Bractwo w nieukniniony sposób przestałoby sprzeciwiać się powszechnej apostazji naszej opłakanej epoki i samo by w niej ugrzęzło. Ostatecznie kto miałby zapewnić nam ochronę przed Kurią Rzymską i biskupami? Papież Benedykt XVI?

Na próżno można temu zaprzeczać, to osunięcie jest nieuniknione. Czyż już nie widać w Bractwie symptomów tego osłabienia w wyznawaniu Wiary? Dziś, niestety, przeciwność tego procesu stała się anormalna”. Tuż przed konsekracjami biskupimi w 1988 roku, gdy wielu uczciwych ludzi nalegało na Arcybiskupa Lefebvre, aby zawarł z Rzymem porozumienie praktyczne, które otwarłoby wielkie pole apostolatu, wyraził swą myśl czterem biskupom-elektom: „Wielkie pole apostolatu być może, ale w dwuznaczności, idąc w tym samym czasie w dwóch przeciwnych kierunkach, co by doprowadziło do tego, że się zepsujemy.” Jakże można być posłusznym i kontynuować głoszenie całej prawdy? Jak zawrzeć porozumienie unikając tego, by Bractwo „zepsuło się” w sprzeczności?

A gdy rok później Rzym wydawał się dokonywać prawdziwych gestów życzliwości wobec Tradycji, Arcybiskup Lefebvre nieustannie był ostrożny. Obawiał się, że chodziło tylko o „manewry, by oddzielić od nas możliwie jak największą liczbę wiernych. Oto perspektywa, w której wydają się ustępować coraz bardziej, a nawet iść bardzo daleko. Koniecznie musimy pokazać naszym wiernym, że nie chodzi o nic innego, jak o manipulacje, jak niebezpieczne jest oddać się w ręce soborowych biskupów i modernistycznego Rzymu. To największe niebezpieczeństwo, które zagraża naszym ludziom. Jeśli od 20 lat walczymy, by sprzeciwiać się soborowym błędom, to nie po to, aby teraz się oddać w ręce tych, którzy wyznają te błędy.” Według Arcybiskupa Lefebvre tym, co jest zadaniem Bractwa, nawet bardziej niż piętnowanie błędów i nazywanie ich po imieniu, jest faktyczne i publiczne sprzeciwianie się władzom rzymskim, które je rozpowszechniają. Jak możnaby pogodzić zawarcie porozumienie i ten publiczny sprzeciw wobec władz, do których należy papież? Czy po ponad czterdziestoletniej walce Bractwo miałoby się teraz oddać w ręce modernistów i liberałów, których zawziętość właśnie obserwujemy?

Ekscelencjo, Księża, uważajcie, prowadzicie Bractwo do punktu, z którego nie będzie można się wycofać, do głębokiego i nieodwracalnego podziału i, jeśli doprowadzicie do takiego porozumienia, do potężnych niszczycielskich wpływów, których nie wytrzyma. Jeśli do tej pory biskupi Bractwa je chronili, to dokładnie dlatego, że Arcybiskup Lefebvre odrzucił porozumienie praktyczne. Skoro sytuacja nie uległa istotnej zmianie, skoro warunek postawiony przez Kapitułę w 2006 roku w żaden sposób nie został urzeczywistniony (przemiana doktrynalna Rzymu, która pozwoliłaby na porozumienie praktyczne), posłuchajcie przynajmniej naszego Założyciela. Miał rację 25 lat temu. Ma rację także dzisiaj. W jego imieniu, zaklinamy was: nie wciągajcie Bractwa w czysto praktyczne porozumienie.

Z naszymi najserdeczniejszymi i braterskimi pozdrowieniami,

In Christo et Maria,

Bp Alfons de Galarreta
Bp Bernard Tissier de Mallerais
Bp Ryszard Williamson